K - Dobry... Proszę Pana, chciałem kupić drzwi. S - Drzwi?! Tutaj?! K - No to jest sklep z drzwiami, tak? S - Tak. A dlaczego Pan pyta? K - No bo Pan tak krzyknął, tak się pan zdziwił. S - Nie, no bo cholera jeszcze tydzień temu pracowałem w rzeźni, się nie mogę przestawić. Ale już tak, słucham o co chodzi. K - Chciałem kupić drzwi! Poproszę drzwi.... Są drzwi? S. - A jak pan tu wszedł? K. - Przez drzwi S. - Czyli... K. - Czyli są. To bym wziął. S. - Dobrze. Jakie? K. - Takie żeby się otwierały, zamykały! Takie sobie wymarzyłem... Są takie? S. - Chwileczkę. Przecież się nie rozerwę.. Są. K. - To poproszę!