Występują Oficer, TW i Agent. (Wchodzi Oficer, trzyma w ręku aparat fotograficzny i mówi do niego) Oficer: Tu X-53, Tu X-53 na razie nie widzę nic podejrzanego. Odbiór. … Tu X-53, tu X-53, obstawić tylne wyjście. Odbiór. … Tu X-53, tu X-53, czy helikopter będzie gotowy do akcji? Odbiór. …. (Patrzy na aparat fotograficzny i sprawia wrażenie, że zdaje sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak). Tu X-53, tu X-53, przystępuję do akcji. Bez odbioru. (chowa aparat do kieszeni, przez moment nic się nie dzieje, po chwili wchodzi TW). TW: (wchodzi na palcach i staje obok Oficera) Psst. (Oficer nie reaguje, TW przechodzi z drugiej strony i mówi szeptem). Psst, hej ty tajniaku. Oficer: Jak pan tu wszedł?
A1: Ciotka Zuzanna zjadła szyszkę. A2: Jaką szyszkę? A1: Takie jest hasło. A2: Ha … Czyli to ty jesteś ten, Flamaster … Strasznie głupia ksywa … Jestem Próchnica. A1: A dlaczego mówią na Ciebie próchnica? A2: Co? (mówi te słowa prosto w twarz A1) A1: (wachluje się ręką rozpraszając brzydki zapach) Yyy, nic … wiesz co nie gniewaj się, ale jestem poszukiwany i będę się tak trochę maskował. (Zasłania twarz kołnierzem kurtki). Ale, przecież miałem się spotkać z glizdą. A2: Glizda już dawno gryzie glebę. A1: A co na to Gleba? A2: (patrzy znacząco na A1) A1: Ale to, ale to, kto go sprzątnął? A2: Odkurzacz.
- Dzień dobry… - Dzień dobry! - Witam, witam. - Witam! Czy to najśmieszniejszy człowiek świata? - Gdzie z tą brudną łapą, człowieku. Oczywiście, że tak, że tak sobie pozwolę po hiszpańsku, exactly. Proszę bardzo, Pan do mnie? Proszę bardzo, Pan siada, będziemy od razu zaczynać. - (odsuwa krzesło) - Ho, ho, ho! Pierwszy żarcik. Żart z krzesłem, klasyka żartów. Już po żarcie. Nie wiem, czy Pan zna historię żartu, ale pierwszy raz żart z krzesłem zrobiła w XIII w. księżniczka Fiona Danielowi. A potem się przyjęło na salony, a obecnie to jest hit w klasach 1-3 szkoły podstawowej. - Rozumiem, czyli dobrze trafiłem? Najśmieszniejszy człowiek świata? Pan tra ta ta ta! - Oczywiście, że tak.
Pacjent: Dzień dobry, czy to poradnia kardiologiczna?
Lekarz: Taaaak, taaak, słucham Pana?
Pacjent: Wie Pan, ja mam taki problem, a właściwie to mam pytanie. Otóż wie Pan, słyszałem że ćwiczenia sercowo-naczyniowe mogą przedłużyć życie. Niech Pan powie, czy to jest prawda? Bo słyszałem, że ludzie tak mówią...
Lekarz: Bo są DURNI!!! Wie Pan, Pana serce zostało, wie Pan, zaprogramowane na określoną ilość uderzeń; niech Pan nie marnuje tych uderzeń na jakieś stinking ćwiczenia... Wszystko się kiedyś zużywa. To jest tak, jakby Pan próbował przedłużyć życie swojego samochodu, jeżdząc maksymalną speed... Chcesz żyć dłużej, to się zdrzemnij!