Sprzedawany stoi oparty o łopatę. Sprzedający robi różne wygibasy.
Wchodzi Kupujący.
S: Hello mister! Hello! Fine today! Specialy price for you! Only for you! Your lucky day today! Hello mister! Fine! OK! Very good! K: Człowieku, spokojnie. To nie jest egipska plaża, ja nie chcę nic kupić. To jest giełda pracy. S: No tak! K: Ta ... S: Polak?! K: Tak, Polak. S: No to się, dogadamy się, elegansio, dogadamy się, elegansio, dogadamy się. Pan szukasz roboty? pracownika? Co Pan szukasz? K: Proszę Pana, czy ja wyglśdam na takiego co szuka pracy? Tutaj rów chciałem wykopać, między lądowiskiem dla helikopterów a dwoma basenami z kaskadą. S: No to, no to nie mógł Pan lepiej trafić.
K: Tak?! Od razu Pan wygląda na kogoś kto kopie rowy. S: Nie ja! K: Aha, ten Pan. A kto to jest? S: To jest proszę Pana ... ee.. Tadek! K: Jaki Tadek? S: Tadek- niejadek. ha, ha, ha, Nie żarcik taki, prawda, emm... Tadek jest do kupienia. K: Tadek jest do kupienia, tak? S: Tak! K: Który to rocznik? S: Emm... 77. K: 77? S: Ale w bardzo dobrym stanie. W bardzo dobrym stanie, 77. K: 77 to starawy trochę. S: Nie, co Pan, gdzie tam starawy, w ogóle nie starawy K: No trzydzieści lat, Panie! S: Ale leczony w prywatnych klinikach. K: Tak? S: Co do sztuki, prawda, zdrowy jak byk. K: Zdrowy jak byk? S: Zdrowy jak byk! K: To jak zdrowy jak byk, to dlaczego Pan go sprzedaje? S: Ja tam muszę coś młodszego kupić. Już trochę mi się znudził. K: Bardzo był używany? S: Nie, gdzie tam on w ogóle nie był używany. Nie miałem czasu. Wie Pan, delegacje, tego ... K: Ale Pan jest pierwszym właścicielem? S: Emm, emm.. drugim. K: Drugim? S: Ta, dwa lata temu z Holandii go ściągnąłęm K: Z Holandii. S: Here! K: A jaka to jest pojemność? S: Oo.. najlepsza pojemność na rynku! Panie! W tej chwili nie ma lepszej. Najlepsza. 3.5 litra! K: Ooo. 3.5 litra!? S: I to bez zakąszania. K: To przy takiej pojemności, to musi sporo palić? S: Nie nie pali! W ogóle, gdzie tam, nic nie pali! K: Nic?! S: Nic. Dzisiaj rano rzucił, jeszcze nie palił nic. K: Aha ... A jeśli chodzi o przebieg? S: No raz przebiegł. Tam do sklepu. Coś mu się zamaniło i przebiegł. Żeśmy musieli go potem 2 tygodnie garażować. Ale tak jest OK. Idealny stan. K: Tylko wie Pan co, żebyśmy się dobrze zrozumieli, ja nie chcę kupować golasa. S: No jakiego golasa? K: Najbardziej mnie interesuje wyposażenie dodatkowe. S: Bardzo proszę, bardzo proszę. Skóra. K: Tak. S: Poducha z przodu. K. O.. S: A jak Pan masz jeszcze żyłkę sportową, to tuningowany wydech ... [to bym wyciął] K: O nie, nie, nie ... To raczej nie ja. S: Elegansio. K: Aha, a niech mi Pan powie, bo to z Holandii, 30 letni, to jakieś wady musi mieć. S: Ale jakie tam wady?! Nie, nie, nie jakie tam wady?! Znaczy wady, wady, wady. No jak zaankuje do pełna to mu wszystkie hamulce puszczają. K: Aha. S: Napęd na 4 się włącza. K: A rozumiem. S: Trochę na drugi dzień jest problem z rozruchem, ale tak, to ... K: Ale teraz odpala z pierwszego. S: No jasne z pierwszego. K: I to wszystkie wady? Czy coś jeszcze? S: No, sia, sia ... no ma to 30 lat, no to jakieś tam ślady rdzy koło zawieszenia się pojawiły. Czasami mu jeszcze hydraulika puszcza. Ale tak to jest OK. Wszystko OK. K: Hmh... To ile by Pan chciał za to cacko? S: Ale, co ja bym tam chciał, zaraz co ja bym tam chciał. K: Nie, no ja wiem, ale Pan sprzedaje niech Pan powie cenę. S: Nie, no, tam .. 10.000 K: ILE?! S: 4.000 !!! K: 4.000?? Za 30 letniego z Holadnii? S: No ... K: Nie, no Panie, to nawet nie mamy o czym rozmawiać. S: Ale zdrowy jak byk. K: Nie mamy o czym rozmawiać. Nie – to jest – przepraszam, zająłem Panu czas. Przepraszam. S: Nie, no dobra. Zaraz. Dogadamy się. K: Nie, nie dogadamy się. Pan rzucił cenę, ja wiem ... S: To ile by Pan dał? K: Nie, proszę Pana, to nie o to chodzi ile ja daje ... S: Ale ile Pan daje? K: Ale ja nie chcę Pana obrazić. S: Ale ja się nie obrażę, spokojnie. K: 100 zł mogę dać. S: Obraził mnie Pan. K: No widzi Pan, no. S: I'm bankrut! You killed my child. I'm bankrut! K: Proszę Pana, ja ani nie chcę, żeby Pan zbankrutował, ani nie chcę zabijać Pańskich dzieci. Po prostu się nie dogadaliśmy. S: Nie, no K: Poszukam czegoś innego i tyle. Ja dałem ... S: 110! K: 100! S: 110! K: 100! S: 110! K: 100! S: 110! K: 100! S: 105! K: 100! I to jest moje przedostanie słowo. S: A jakie jest Pana ostatnie? K: 70. S: Nie! Dobra. No to dobra, no to 101! K: Dobra. S: 101 stoi? K: Tak. S: Ha! [przybijają piątkę] S: Dobrze. Kasiorka, kasiorka. OK. K: Proszę stówka. S: Jest stóweczka. K: A złotóweczki nie będę miał. S: Ale co tam złotóweczka! Wie Pan, co tam złotóweczka. Dobrze poszło. K: Czyli Pan Tadzio jest mój? S: Proszę. K: Panie Tadziu, mam prośbę do Pana. Tam trzeba rów wykopać. To by Pan poszedł i zaczął kopać. Tej szerokości. [idzie] S: Elegansio? K: Ee.. ee.. ee.. e. S: Poszedł, nie?! Dobry jest! K: Ee. e.. S: Co? K: A dlaczego on tak krzywo idzie? S: Nie, gdzie tam krzywo. W ogóle, nie. K: No co w ogóle?! Przecież widzę, że krzywo idzie. Przecież, tak szedł bokiem. S: No... no to co? K: Bity był? S: ... U mnie nie! No ale wie Pan, ja go 2 lata temu z Holandii ściągnąłem, to tam parę razy z tyłu mógł być walnięty. K: O masz! S: Nie, ale ...