Drukuj

Giełda pracy

Opublikowano w Ani Mru-Mru

Występują: Sprzedający, Kupujący, Siła robocza (sprzedawany)

Wchodzą Sprzedający i Sprzedawany

Sprzedawany stoi oparty o łopatę. Sprzedający robi różne wygibasy.

Wchodzi Kupujący.

S: Hello mister! Hello! Fine today! Specialy price for you! Only for you! Your lucky day today! Hello mister! Fine! OK! Very good!
K: Człowieku, spokojnie. To nie jest egipska plaża, ja nie chcę nic kupić. To jest giełda pracy.
S: No tak!
K: Ta ...
S: Polak?!
K: Tak, Polak.
S: No to się, dogadamy się, elegansio, dogadamy się, elegansio, dogadamy się. Pan szukasz roboty? pracownika? Co Pan szukasz?
K: Proszę Pana, czy ja wyglśdam na takiego co szuka pracy? Tutaj rów chciałem wykopać, między lądowiskiem dla helikopterów a dwoma basenami z kaskadą.
S: No to, no to nie mógł Pan lepiej trafić.

Drukuj

Otwarcie hipermarketu (Otwarcie supermarketu)

Opublikowano w Ani Mru-Mru

(komentator siedzi na krześle i komentuje)

- Halo wóz która kamera mnie bierze? Hej, dwój... dwójka... tak widzę, a ile mamy czasu na wejście jeszcze? 10 sekund zdążę. A, E, I, O, U, A, E, I, O, U, brum, brum, brum, brum... pięć?

(w tym momencie wchodzi mim i zaczyna pokazywać co komentuje komentator)

Halo, halo witam państwa bardzo serdecznie z zatłoczonej ulicy Żwirka i Muchomorka. Gdzie właśnie już dziś za klika może kilkanaście minut będziemy świadkami otwarcia nowego supermarketu. Jest słonecznie. Bezchmurne niebo wydaje się być brunatne, ale to zapewne wina moich nowych okularów fotochromowych. Dosłownie za dwie, a może siedem minut przeprowadzimy bezpośrednią relację z otwarcie drzwi głównych gdzie teraz znajduje się nasz reporter. Halo, halo Mietku oddaję ci głos. Halo, halo Franku dziękuję za głos i potwierdzam twoje słowa.

Drukuj

Małysz

Opublikowano w Ani Mru-Mru

(komentator komentuje, a mim siedzi na krześle i udaje Adama Małysza)

- Halo, halo witam państwa bardzo serdecznie ze skoczni. Jest minus trzynaście stopni, a nasz Adaś już jest na belce. Już poprawił wąsy. Nowiutki kombinezon, nowiutkie gogle – ależ ta guma ściśnięta. Spoglądam gdzie są niemieccy zawodnicy. Jeden, drugi, trzeci... wszyscy gdzieś w krzakach za skocznią.